#PlasticFreeJuly 2019 – Dzień 12. Łazienka bez plastiku – mycie ciała.

Pamiętam z czasów dzieciństwa, że jedynym rozwiązaniem do mycia ciała, twarzy czy rąk było mydło w kostce. Jak ja nie lubiłam, jak ono ślizgało się po ciele, wyślizgiwało się z rąk do umywalki, a najgorsze było to, jak się “ślimaczyło” na mydelniczce.

Nic dziwnego, że potem stałam się wierną użytkowniczką mydeł w płynie. Wiele lat temu, kiedy jeszcze nie byłam świadomą konsumentką, przy ich wyborze kierowałam się przede wszystkim zapachem oraz wyglądem opakowania. Przecież powinny ładnie wyglądać i pasować do wystroju łazienki, prawda? 😉

Kiedyś podczas kąpieli od niechcenia spojrzałam na tylną etykietę i tajemnicze INCI, czyli skład. Rzucił mi się w oczy olej mineralny, czyli parafinum liquidum. “Wspaniale” pomyślałam. Olej, na dodatek mineralny. Moje ciało będzie nie tylko czyste, ale i nawilżone. Nazwy pozostałych składników brzmiały tajemniczo, więc nawet ich nie analizowałam. A co z tym, że było ich tak dużo? W swojej naiwności myślałam wtedy, że im więcej, tym lepiej… Dzisiaj wiem, że tablica Mendelejewa na etykiecie jakiegokolwiek kosmetyku nie wróży nic dobrego.

Po jakimś czasie moja świadomość odnośnie składów kosmetyków rosła, a w raz z nią, wprost proporcjonalnie moje przerażenie, kiedy zaczęło do mnie docierać, czym karmiłam skórę przez wiele lat. Wspaniale brzmiący olej mineralny okazał się wręcz szkodliwym składnikiem, a doskonałe spienianie się było wynikiem dodatku SLS, który bardzo często powoduje podrażnienie, swędzenie i wysuszenie skóry. Jak już ostatnio zapowiadałam, niebawem ukaże się wpis o szkodliwych substancjach kosmetyków. Planuję go na początku sierpnia, po zakończeniu akcji #lipiecbezplastiku.

Kiedy w mojej łazience zaczęły się pojawiać naturalne kosmetyki (jak niedawno przypadkiem odkryłam, że początki tej zmiany były już prawie 10 lat temu!), nie tylko do ciała, ale i do włosów czy twarzy, czasem zdarzało mi się pomyśleć, ile to wyrzucam co miesiąc plastikowych opakowań. Szybko jednak uspokajałam swoje sumienie myślą, że przecież je segreguję, więc wszystko jest OK. Dopiero kiedy zero waste zaczęło pojawiać się w moim życiu, wyrzuty sumienia powróciły. Jaka była alternatywa? Przecież nie ma żadnych myjących specyfików w szklanych czy metalowych butelkach, o uzupełnianiu do własnych butelek nie wspomnę (teraz taką opcję oferuje polska firma YOPE, ale na razie tylko w sklepie w Warszawie). Przecież nie wrócę do mydeł w kostce, tak znienawidzonych w dzieciństwie! Jedyne, które kupowałam w dorosłym życiu, to takie w metalowych puszkach w Nicei, które były albo na prezenty, albo mydło lądowało w szufladzie z bielizną lub z szalami, a puszka znajdowała nowe przeznaczenie 🙂

Mniej więcej 1,5 roku temu byłam na targach kosmetyków naturalnych i zobaczyłam tam ogromne ilości mydeł w kostkach, które niczym nie przypominały tych z czasów, kiedy ja ich z niechęcią używałam. Wyglądały przepięknie, pachniały zjawiskowo i miały świetne składy. Postanowiłam zaryzykować, kupiłam jedno na próbę i od tego czasu jestem ich wierną użytkowniczką. Nawet udało mi się przekonać do nich rodzinę, pomimo początkowego dużego oporu 😉 Mój trzynastoletni syn ma swoje ulubione czarne mydło z węglem aktywnym. Jest ulubione zdecydowanie ze względu na kolor, nie na skład 😉

Lubię probować nowych mydeł, ale trzymam się zasady, że kupuję jej od polskich manufaktur. Na końcu tego wpisu podlinkuję te, które mogę polecić z czystym sumieniem. Uważam, że moje mydła wyglądają jak małe dzieła sztuki, nieprawdaż?

Staram się wybierać takie mydła w kostce, które nie mają w składzie oleju palmowego (INCI: Elaeis Guineensis Oil), a jeśli już to żeby pochodził z certyfikowanych, zrównoważonych upraw.

Po środku powyższego zdjęcia znajduje się mydło Aleppo, które w moim mniemaniu jest królem wśród mydeł. Wygląda jak klejnot, więc zasługuje na osobną fotkę 🙂 Ponadto ma niesamowite właściwości.

Mydło Aleppo jest wytwarzane w Syrii tradycyjnymi metodami rzemieślniczymi znanymi od pokoleń, składa się z mieszanki oliwy z oliwek i oleju laurowego. W zależności od stężenia oleju laurowego, ma bardziej pielęgnacyjne bądź wręcz lecznicze działanie. Im większe jest stężenie oleju laurowego, tym większe działanie lecznicze mydła, ale i mniejsze właściwości nawilżające.

Znalazłam dwa ciekawe filmy pokazujące produkcję mydła Aleppo. Pierwszy nie jest zbyt dobrej jakości, ale warto go obejrzeć, bo to z jednej z najlepszych manufaktur mydło Aleppo na świecie:

Tutaj możesz zobaczyć proces produkcji na zdjęciach.

Druga manufaktura też jest zacna, a film dobrej jakości 🙂

Jakie właściwości ma mydło Aleppo? W zależności od stężenia procentowego oleju laurowego: nawilża, odżywia i regeneruje, zmiękcza skórę, łagodzi podrażnienia, dezynfekuje, przyspiesza gojenie ran, pomaga w walce z takimi problemami skórnymi jak: atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, egzema, łojotok, trądzik. Potrafi zdziałać cuda nawet z problemami, z którymi walczy się bezskutecznie latami. Mogę to powiedzieć na podstawie doświadczeń mojej rodziny.

Jakie stężenia % oleju laurowego w mydłach Aleppo są dostępne w sklepach?

  • 5% – silnie nawilża, jest delikatne, może być pomocne przy delikatnych, przejściowych problemach skórnym. Nadaje się nawet dla niemowląt.
  • 12% – nawilża, jest też dość delikatne i już przy takim stosunkowo niewielkim stężeniu oleju laurowego mydło ma działanie lecznicze: antyseptyczne, antyzapalne, antygrzybiczne, ale przy drobnych, przejściowych problemach.
  • 20% – uniwersalne, doskonałe do codziennej pielęgnacji nie tylko ciała, ale też i ciała oraz włosów. Ma działanie przede wszystkim pielęgnacyjne, ale pomaga też złagodzić swędzenie skóry, np. w stanach zapalnych.
  • 40% – przy takim stężeniu mydło wciąż zachowuje swoje właściwości pielęgnacyjne i nawilża skórę (dzięki większej proporcji oliwy z oliwek), ale też dzieje się już lecznicza “magia”, zwalczająca m.in. silne zmiany zapalne skóry przy AZS (atopowym zapaleniu skóry), łuszczycy czy różnych innych dermatoz.
  • 70% – bardzo silne działanie lecznicze, ale z drugiej strony przy takim stężeniu oleju laurowego może za bardzo wysuszać skórę, co jest szczególnie niebezpieczne przy skórze z problemami, choć zdania są mocno podzielone. Takie stężenie jest zalecane do gojenia ran, leczenia hemoroidów a nawet ropiejących wrzodów. Można mydliną posmarować ranę, zostawić na 5-10 minut, dzięki czemu krew zostaje zatamowana, rana się szybciej zasklepia, mniej boli i nie rozwijają się na niej bakterie.

Zaleca się zaczynać wprowadzanie mydła Aleppo stopniowo, zaczynając od najsłabszego stężenia oleju laurowego, zwłaszcza jeśli ma się wrażliwą albo problematyczną skórę, Ja sama zaczęłam od 20%, a 40% mam do zadań specjalnych.

Ostrzegam, że mydło Aleppo ma specyficzny zapach. Kiedy kupiłam je po raz pierwszy, byłam przekonana, że nie polubimy się nigdy i będzie służyło do sprzątania (bardzo dobrze się sprawdza zamiast płynu do mycia, a nawet do mycia wanny czy armatury). Podchodziłam do niego jak do jeża i chyba dopiero za trzecim razem byłam w stanie umyć nim całe ciało 😉 Teraz uważam, że ma coś magicznego i przyciągającego w swoim zapachu. Do tego stopnia, że czasami lubię sobie je powąchać “na sucho” 😉

A co ze “ślimaczeniem się” mydła w kostce?

Idealnym rozwiązaniem jest sznurek, na którym możesz powiesić mydło np. pod prysznicem. Dostępne są mydła do kupienia już wyposażone w sznurek, ale możesz go też z łatwością założyć samodzielnie, tak ja to często robię. Pierwsze mydło rozłupałam na kawałki, robiąc to nie umiejętnie, ale potem wpadłam na to, żeby rozgrzać nad ogniem (np. nad palnikiem kuchenki gazowej, a jeśli masz elektryczną, to nad zapalniczką) śrubokręt i potem delikatnie go wkręcić w mydło, a jak już zrobisz dziurę na wylot, to równie delikatnie wykręcić, a właściwie już po prostu wyciągnąć. Tak oto wiszą sobie mydełka u mnie pod prysznicem:

Mam świadomość, że dobre mydła w kostce mogą wydawać się dość drogie. Kosztują co najmniej kilkanaście złotych, a często nawet powyżej 20 zł. Jeśli kupujesz żel pod prysznic za 8 zł, to będzie to odczuwalna różnica. Przyjrzyj się jednak proszę składowi swojego specyfiku, na pewno będzie dużo gorszy od tego z mydła w kostce. Szukaj promocji, zaglądaj na targi, np. zero waste, slow weekend, eko-cuda czy różne inne targi, zwłaszcza kosmetyków naturalnych. Prawie zawsze kupisz tam mydła (i inne naturalne kosmetyki) w promocyjnych cenach. Ja zawsze tak kupuję, chyba tylko raz zamówiłam przez internet 🙂

Ponoć samodzielne zrobienie mydła w domu wcale nie jest takie skomplikowane, jak się wydaje. Bardzo ważne są proporcje składników i trzymanie się ich co do grama. Dostępnych jest sporo kursów robienia mydeł w różnych miastach. Może się kiedyś skuszę, zwłaszcza, że lubię po swojemu komponować składniki 🙂

Jeśli nie wyobrażasz sobie myć ciała bezpośrednio mydłem, masz kilka opcji do wyboru:

Możesz namydlić gąbkę (oczywiście naturalną!), myjkę ze sznurka konopnego albo włożyć mydło do specjalnego woreczka, w którym potem mydło będzie się suszyć.

Na zakończenie podaję obiecane, przetestowane przeze mnie nasze polskie manufaktury mydła:

  • Ministerstwo Dobrego Mydła (mają dwa sklepy stacjonarne w Warszawie)
  • Mydlarnia Cztery Szpaki (mają dwa sklepy stacjonarne: w Warszawie i Białymstoku)
  • Naturologia (to stąd też pochodzi mój ulubiony szampon w kostce ze skrzypem polnym)
  • Rajska Mydlarnia (choć strona internetowa jest “niewyględna” i nie ma niej sklepu internetowego, to można zamawiać, wysyłają cennik na maila. Sklep stacjonarny jest w Krakowie, bardzo dobre ceny, ja kupuję u nich też skrawki mydeł do produkcji np. mydła w płynie oraz szare mydło roślinne)
  • Bydgoska Wytwórnia Mydła
  • Manna (nie tylko mydła, ale też m.in. kremy do działa (w metalowych puszkach) i dezodoranty; cały asortyment bez oleju palmowego)
  • W Betterlandzie kupicie doskonałe mydła Aleppo

I jeszcze jeden film, również z produkcji naturalnego mydła, tym razem z Jerozolimy, z manufaktury Nablus, która od ponad 400 lat robi mydła! Zachwycił mnie zwłaszcza pan, który na końcu pakuje mydła w papier, zobaczcie sami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *