#PlasticFreeJuly 2019 – Dzień 16. Kuchnia bez plastiku – ręczne zmywanie naczyń.

Dzisiaj rozpoczynamy cykl “Kuchnia bez plastiku” i porozmawiamy o ręcznym zmywaniu naczyń bezpiecznym nie tylko dla naszego środowiska, ale przede wszystkim dla naszego zdrowia.

Jestem szczęśliwą posiadaczką zmywarki od kilkunastu lat i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Na co dzień zmywam też naczynia ręcznie, zwłaszcza te, których nie można myć w zmywarce albo duże, np. garnki. Kiedyś w mojej kuchni gościła gąbka kupowana w pierwszym lepszym sklepie i bardzo często wymieniana, bo jak wiadomo, szybko traci swoją “świeżość”. Drugim pomocnikiem była plastikowa szczotka. Płyn do mycia naczyń musiał pachnieć miętą lub cytrusami. Taki zestaw wciąż znajduje się w większości polskich (i nie tylko) domów. Tak to wyglądało w moim rodzinnym domu, więc tak samo również w moim własnym.

Zanim zero waste pojawiło się w moim życiu, nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, z czego jest zrobiona taka gąbka do mycia naczyń, nie pamiętam już czy taka informacja jest umieszczona na opakowaniu, ale chyba raczej nie. Być może mignęły Ci przed oczami albo uszami informacje o tym, że taka gąbka to siedlisko bakterii. Ja też się z tym zetknęłam, ale przecież regularnie ją wymieniałam, więc moja czujność została uśpiona. Kiedy gąbka zaczynała niezbyt ładnie pachnieć, co działo się już zazwyczaj po około tygodniu jej używania, to po prostu kończyła swój krótki żywot w koszu na śmieci, a ja z radością witałam jej następczynię.

Doszukałam się składu gąbek, których zapasy regularnie kupowałam w Ikei (bo były ładne, biało-szare, a nie takie okropne, nie pasujące kolorystycznie do wystroju kuchni, a bardzo popularne żółto-zielone jak na powyższym zdjęciu ;-)):

  • Górna część: 50% poliester, 50% nylon
  • Środkowa część: tworzywo poliuretanowe
  • Niższa część: 80% wiskoza/sztuczny jedwab, 20% polipropylen

Niezła mieszkanka 😉

A oto kilka “brudnych” faktów na temat gąbek do mycia naczyń:

  • Na gąbce do zmywania znajduje się więcej bakterii niż na… muszli klozetowej, niektóre badania mówią nawet, że jest to aż 200 tys. razy więcej!
  • Na gąbce znajdują się m.in. bakterie salmonelli i E. coli, które choć większości ich szczepów są niegroźne dla ludzkiego organizmu i znajdują się na wielu różnych powierzchniach, to jednak mogą spowodować  silne zatrucie pokarmowe, a w najgorszym razie doprowadzić do sepsy.
  • Zespół naukowców z niemieckiego Uniwersytetu Furtwangen pod kierownictwem mikrobiologa, doktora Markusa Egerta odkrył na przeciętnej wielkości gąbce 352 różne gatunki bakterii w liczbie 45 miliardów na 1 cm2!
  • Często zalecane dezynfekowanie gąbki zwilżonej wodą z octem w mikrofali wcale nie jest skuteczne i redukuje ilość bakterii maksymalnie o 60%
  • Gąbka powinna być wymieniana na nową co tydzień, a jeśli używają ją osoby chore z obniżoną odpornością (np. chore na na raka), to gąbkę powinno się wymieniać się nawet codziennie.

Jeśli ktoś chciałby się zagłębić w prawdopodobnie najbardziej obszerny raport naukowy dotyczący wyników badania toksyczności gąbek do zmywania, to znajdzie go tutaj (tylko w języku angielskim).

Czy są zatem alternatywy dla plastikowych, śmierdzących gąbek? Nie byłoby tego wpisu, gdyby takich alternatyw nie było 😉

W pierwszej kolejności przestawiłam się na trzy szczotki do mycia naczyń, które widzisz na powyższym zdjęciu. Te z długimi rączkami mają super zaletę użytkową w postaci wymiennych główek. Jak się je zużyje, można rozparcelować na kawałki i wrzucić do kompostu. Z czego są zrobione? Elementy drewniane to drewno bukowe, a włosie to:

  • Czarne to włosie końskie (ponoć jest pozyskiwane w odpowiedzialny sposób, bez krzywdzenia zwierząt, ale nie mam 100% pewności, więc akurat taka szczotka może nie być odpowiednia dla wegan).
  • Jasne włosie to tampico, czyli włókno agawy. Co ciekawe, teoretycznie może być używane do mycia naczyń bez detergentów, mięknie pod wpływem ciepłej wody i idealnie usuwa wszelki brud i tłuszcz z naczyń. Ja jednak zawsze dodaję odrobinę płynu do mycia naczyń.
  • Jasne włosie w szczotce-grzybku to również tampico i teoretycznie przeznaczone jest to usuwania trudniejszych zabrudzeń i szorowania, ale ja go używam m.in. to oczyszczania twardych warzyw, których nie obieram do gotowania czy do soków (np. marchew, ziemniaki, pietruszka, buraki, cytryny, pomarańcze, ale też czasem nawet to pieczarek)

Przyznam uczciwie, że nie mogłam znaleźć informacji odnośnie aspektu higienicznego szczotek z naturalnego włosia. Na pewno też znajdują się na nich bakterie, ale na pewno dużo mniej w związku z tym, że struktura włosia jest inna niż gąbki, która jest bardzo porowata i to w tych porach zbiera się bród i resztki jedzenia, co jest podstawową pożywką dla bakterii. Ze względu na tą inną strukturę dużo łatwiej jest je wyczyścić i dalej powiem Wam, jak ja to robię.

Takie szczotki powinny Wam starczyć nawet na rok czasu, jeśli rzadko zmywacie ręcznie to nawet i dłużej. Zaznaczę, żeby nie było wątpliwości, że szczotki na zdjęciu są nieużywane, to egzemplarze pokazowe na moje warsztaty zero waste 😉

Często mnie pytacie, gdzie kupiłam swoje szczotki. Pierwsze nabyłam jakieś dwa lata temu w malutkim sklepiku, Pracowni pędzli i szczotek przy ul. Poznańskiej 26 w Warszawie. Kolejne, o dziwo, w moim osiedlowym supermarkecie i są to szczotki polskiej firmy Starmann, która też sprzedaje internetowo.

Po środku na zdjęciu widać myjkę ze sznurka konopnego. Odnoszę wrażenie, że teraz jest wręcz na nie szał. Mnóstwo osób dzierga je sprzedaje, m.in. na Allegro i Facebooku, zwłaszcza w grupach zero waste’owych, tak jak materiałowe woreczki na zakupy 🙂 Sznurek konopny ma właściwości antybakteryjne i nie łapie zapachów. Są bardzo trwałe, ale jak już się zniszczą, to można je wyrzucić do kompostu..

Na zdjęciu znajduje się też naturalna gąbka morska, taką, tylko większą myję ciało. Oryginalnie miała służyć do rozcierania pan pasteli na rysunkach, na flipchartach na szkolenia, ale jako że leżała nieużywana w pudełku ponad dwa lata, to postanowiłam ją wykorzystać do zmywania. Dodam, że tylko dlatego, że mój mężczyzna nie lubi szczotek (czego kompletnie nie mogę zrozumieć ;-)), wzgardził też myjką konopną, bo jest “za płaska” i zagroził, że kupi gąbkę, bo najlepiej mu się nią zmywa, więc czym prędzej wymyśliłam rozwiązanie, które zyskało jego aprobatę 😉 Ja najbardziej lubię szczotki 🙂

Jak czyścić i dbać o szczotki z naturalnego włosia, myjkę ze sznurka konopnego i naturalną gąbkę? To jest naprawdę bardzo proste:

  • Najważniejsze, to dać im dobrze wyschnąć po zmywaniu wilgoć sprzyja rozmnażaniu bakterii), nie odkładać na płasko na zlewie, tylko najlepiej powiesić do wyschnięcia.
  • Ja wiem, że to “oczywista oczywistość”, ale i tak przypomnę, że trzeba usunąć z nich resztki jedzenia.
  • Raz w tygodniu posypać je sodą oczyszczoną, wetrzeć ją porządnie, a potem polać obficie wrzątkiem.
  • Myjkę konopną można prać w pralce i w zmywarce, ja to robię mniej więcej raz w miesiącu.
  • Główki szczotek dobrze jest od czasu do czasu zakonserwować przed wilgocią olejem (mogą popękać), tak jak to robi się z drewnianymi czy bambusowymi deskami do krojenia.

OK, było o “sprzęcie” do zmywania, a jakich środków czyszczących używać do zmywania ręcznego?

Standardowe, sklepowe płyny do mycia naczyń zawierają substancje szkodliwe zarówno dla środowiska, jak i dla naszego zdrowia. Ponadto są zawsze zapakowane w butelki plastikowe. Ba! Nawet ekologiczne płyny do zmywania naczyń też są w plastiku.

Są osoby, które myją naczynia mydłem Aleppo, o którym pisałam tutaj. Byłam z niego całkiem zadowolona, ale jednak moja rodzina woli płyn. Mam to szczęście, że w Warszawie jest sklep stacjonarny naszej polskiej firmy YOPE, w którym można uzupełnić ekologiczny płyn do mycia naczyń (i też niektóre kosmetyki) do własnej butelki! Jest to rewelacyjne rozwiązanie. Uprzedzam jednak, że nie może to być dowolna butelka, tylko albo oryginalna plastikowa butelka po ichniejszym płynie do mycia naczyń, albo można kupić na miejscu szklaną butelkę, do której uzupełnimy płyn. Tak one wyglądają:

Jeśli nie mieszkasz w Warszawie i nie masz możliwości uzupełniania płynu do mycia naczyń do własnej butelki, a nie chcesz zmywać mydłem Aleppo, to wybieraj ekologiczne płyny w jak największych opakowaniach. Przynajmniej wyrzucisz mniej plastikowych opakowań.

Słyszałam też o tym, że można myć naczynia w roztworze z płatków mydlanych (roślinnych). Jeszcze nie próbowałam tej opcji, ale niebawem to zrobię, bo właśnie uzupełniłam ten składnik na warsztaty 🙂

Niektórzy używają jako płynu do mycia naczyń wywaru z orzechów piorących, ale ja lubię jak płyn jest gęsty, poza tym nie znoszę zapachu tego wywaru. Jak się go gotuje, to cały dom pachnie bigosem 😉 Sam wywar, nawet po dodaniu olejków eterycznych, dalej ma taki dziwny zapach, więc nie polecam, chyba ze ktoś nie jest tak wrażliwy na zapachy jak ja 😉

Niedawno pojawiło się też w sprzedaży mydło do zmywania, ale jeszcze go nie testowałam, więc nie wypowiem się na jego temat. Jeśli ktoś z Was już się z nim zapoznał, to niech podzieli się wrażeniami 🙂

Mam kilka przepisów na domowej roboty płyn do mycia naczyń, ale przyznam szczerze, że nie chciało mi się jeszcze ich wypróbować, poza tym nie mam w domu wszystkich składników. Kiedyś na pewno go w końcu zrobię i jeśli będę z niego zadowolona, to podzielę się recepturą na blogu. Jestem trochę zrażona po wielu nieudanych próbach z proszkiem do zmywarki i właśnie o zmywaniu w zmywarce będzie jutrzejszy wpis 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *